Żyjemy w sieci; nie wyprujesz z niej nitek, ani nie ...
Żyjemy w sieci; nie wyprujesz z niej nitek, ani nie wszyjesz nowych.
Ludzka podłość - mawiał - jest
lontem czekającym tylko na
odpowiednią iskrę.
Wiesz, że książki mogą być jak bandaż na gips.
Gdy chcesz zburzyć mur, nie zaczynasz od tego co jest za nim, ale od tego, kto go postawił.
W wannie z gorącą wodą staję się naprawdę sobą.
Jeśli się czeka wystarczająco długo, to później nadchodzi śmierć.
Każdy z was, młodzi przyjaciele,
znajduje też w życiu jakieś swoje
Westerplatte, jakiś wymiar zadań,
które trzeba podjąć i wypełnić, jakąś
słuszną sprawę, o którą nie można
nie walczyć, jakiś obowiązek,
powinność, od której nie można
się uchylić, nie można zdezerterować.
Wreszcie, jakiś porządek prawd i wartości,
które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to
Westerplatte. Utrzymać i obronić, w sobie
i wokół siebie, obronić dla siebie i dla innych.
Cóż może być bardziej cennego od codziennych spotkań z mądrymi książkami.
Większość dobrych rzeczy wiąże się z ryzykiem.
Pije, a pić nie umie - zawyrokował. -
Bo, proszę waszmościów, picie zasadza się nie tylko na tym, by z kawalerską fantazją, lecz grzecznie zachowywać się w czasie uczty, ale by również następnego dnia fantazję mieć podobną do wczorajszej. Kto, waszmość panowie, napić się na drugi dzień po uczcie nie chce, ten kiep, słabeusz, i nic dobrego.
A mówię tu rzecz jasna, o piciu miodu, wina, naleweczki lub gorzałki,
nie wody, mleka czy komputu, którymi delektowanie się przystoi jedynie mnichom, niewiastom, dzieciom,
lub ludziom umierającym.
Najtrudniej skończyć tę robotę, której się nie zaczęło.