
Czy naprawdę stałoby się coś strasznego, gdybym nie miała męża?
Czy naprawdę stałoby się coś strasznego, gdybym nie miała męża?
Tak to się zaczyna. Spoglądasz na kogoś, kogo nie widziałeś nigdy przedtem i nagle go rozpoznajesz. To wszystko. Po prostu go rozpoznajesz. Tak to się zaczyna.
Bo siła mężczyzny nie tkwi w ilości kobiet, które uwiódł, ale w tym, ilu był w stanie odmówić dla tej jednej.
Mężczyzna to ktoś, kto zabija smoki i ratuje pannę z zamku. Nie po to, by zasłużyć na miłość, ale po to, by wykazać miłość.
Nie mierzymy odwagi mężczyzny siłą jego uderzenia, ale siłą ciosów, które jest w stanie znieść i nadal iść do przodu. To jest prawdziwa moc.
Prawdziwy mężczyzna powinien potrafić zaopiekować się swoją kobietą i sprawić, by ona - niezależnie od okoliczności, od tego czy pada deszcz, czy są zapłacone rachunki, czy ostatnio przytyła - czuła się piękna, dowartościowana, zaopiekowana. Kobieta musi się czuć piękna, a powinna się taką widzieć w oczach swojego mężczyzny.
Gdzie chłop nie może, tam baba nie pomoże.
"I kurwa rozpierdala Cie od środka,
chcesz znów swojego kotka?
Nic! Rozumiesz? Nic nie dostaniesz,
bo gdzieś po drodze zgubiłeś zaufanie.
Znów siłą próbujesz coś udowodnić,
była wierna i kochała - nie miałeś prawa zwątpić.
Ale co do Twojej lojalności, mam wątpliwości.
Nie będzie już nas, koniec moich granic,
Szkoda że nie zrozumiałeś, nie będziesz mnie już więcej ranić!"
Jaki mężczyzna zwróci na ciebie uwagę, skoro sama siebie nie lubisz?
Uwieść kobietę to umie byle dureń, lecz umieć ją porzucić – o, po tym właśnie poznaje się dojrzałego mężczyznę.
To nie jest tak, że mężczyzna marzy o
kobiecie, która będzie zołzowata na okrągło
albo będzie narzekała na wszystkie swoje
życiowe niepowodzenia. On chce kobiety,
która nie boi się z nim nie zgadzać i która
wyraża własne zdanie.