
Ludzie giną jak muchy. I to nie jest metafora – nic strasznego, muchy! - i giną dziennie setki, tysiące. Jak mówię – jak muchy, nie inaczej.

Orzeł much nie goni.

Mrugam,jakby stado much wpadło mi do oczu.

Więcej much złapie się na miód niż na ocet.

Wspomnienia są jak muchy,
można je odganiać, ale nic ich nie powstrzyma przed powrotem.