
Sława to czegoś podobna do zdrowia; kiedy jest, nie zauważamy jej. Wystarczy, żeby zaczęło rozboliwać ciało, od razu myślimy o zdrowiu; tak samo do cierpienia wystarczy jedno nieszczęście.

Szczęście to nie tylko posiadanie orginalnej wartości, ale i poczucie posiadania jej. Bez tego poczucia ani pieniądze, ani slawa, ani czczenie nie dają prawdziwego szczęścia.

Sława nie ma żadnej równowartości, w imię niej zstępowano na pole walki, dla niej oddawano życie, wino, płacz i krew ojca, to było dobro, które człowiek przekazywał swojemu potomstwu.

„Nikt mnie już tam nie zobaczy” - Marian Opania krytykuje dzisiejszy świat sław
Marian Opania (ur. 1 lutego 1943 r.) jest polskim aktorem filmowym i teatralnym oraz artystą kabaretowym. Na swoim koncie posiada wiele udziałów w produkcjach filmowych oraz dubbingował wiele filmów i …

Aksamity, atłasy sławy nie czynią.

Sława lepiej pasuje zmarłym - mawiał mi często - to wypożyczony strój, żywi wyglądają w nim śmiesznie.

Sława jest jak niektóre nowotwory: zawsze zostawia przerzuty.

Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że niektóre gwiazdy przypominają te, które widać na niebie, choć dawno przestały świecić. Wciąż widzimy ich blask, lecz one są martwe.

Długie życie jest lepsze niż pośmiertna sława.

Tylko zła sława może być gorsza od złego zdrowia.

Ostatecznie stajesz się kimś tylko po to, by nim być - a co potem?

Po upływie pięciu pokoleń ginie zarówno dobra, jak i zła sława.