Zyć to znaczy okazywać wdzięczność ...
Zyć to znaczy okazywać wdzięczność za słoneczny blask i miłość, za ciepło i czułość, których jest tak wiele w ludziach i rzeczach.
Wsuwam się w jego ramiona, czuję
się tak, jakbym wracała do domu...
Tak, zakochałam się. Ale nie wiedziałam,
że to tak nieznośna choroba.
Miłość nie jest skarbem, który się posiadło, lecz obustronnym zobowiązaniem.
Mama zawsze mi mówiła: „Niczego nie ułatwiaj mężczyźnie. Jeśli cię kocha, to cię znajdzie, choćbyś nie wiem gdzie była, zdobędzie cię nawet spod ziemi. A jak mu będziesz pomagać, to choćbyś podała się na srebrnej tacy, nic z tego nie będzie. Pamiętaj, nigdy nie ułatwiaj mężczyźnie”. Miałam te słowa „wdrukowane” w mózgu i w moim przypadku sprawdziły się. Mój mąż mówi, że nikt go w życiu tak nie umęczył jak ja. Teraz śmieje się z tego, ale ja jestem jego żoną.
Zwłaszcza w miłości sposób dawaniaznaczy więcej niż przedmiot.
W życiu chodzi o to aby zakochiwać
się i szaleć na fali emocji, cierpieć i
znów walić głowa w mur, mieć motyle
w brzuchu i pić wódkę o 4 rano bo
znów nie wyszło. I to jest nasz sens
człowieczeństwa. Odczuwać. Nie
zamknięcie się w sobie, nie kupowanie
kolejnych butów i pralki, ale emocje.
Bo w życiu nie chodzi o stabilność i
bezpieczeństwo, bo życie nie jest
stabilne I bezpieczne, cokolwiek nam
się na ten temat wydaje. A na koniec
i tak pamiętamy te rzeczy, które były
niestabilne i niebezpieczne.
Twoja bojaźń o mnie jest twoją miłością do mnie.
Każde rozstanie odnawia miłość, pozwala ją przeżyć jeszcze raz, od początku...
Głodnemu daj kawałek twego chleba; ale smutnemu daj kawałek, twego serca.
Miłość nie jest tym, co chcemy poczuć, ale tym, co czujemy. Nie jest tym, co myślimy, ale tym, co zrozumieć nie możemy. Jest cudem, które może zmienić bieguny świata, otworzyć umysły zamknięte na rzeczywistość, uczynić ze śmierci początek nowego życia. Miłość jest cudem, które dało nam Bóg, abyśmy mogli zrozumieć niezrozumiałe, poczuć to, co nieodczuwalne, zobaczyć to, co niewidzialne. Miłość jest kluczem do szczęścia.