Trzeba sto razy przegrać, żeby raz wygrać.
Trzeba sto razy przegrać, żeby raz wygrać.
Lubię pływać pod prąd, a nawet przegrywać z prądem, bo to przynajmniej wyrabia mięśnie. Wymyśliłem sobie taką praktyczną, prywatną, moralną dyrektywę: jeśli masz dwie drogi do wyboru, wybieraj zawsze drogę trudniejszą dla ciebie.
Nie bój się porażki. To jest droga do sukcesu. Każdy porażka pokazuje nam coś, czego powinniśmy nauczyć się unikać. Nie zatrzymuj się, idź naprzód.
Sukces to nie jest końcowy punkt, porażka to nie jest śmiertelna: to odwaga, by kontynuować, jest tym, co się najbardziej liczy.
Jeśli ci na czymś zależy, walcz
o to do ostatniej chwili, ale
pamiętaj o granicach rozsądku,
szanuj siebie i swoje poglądy.
Może to głupie, ale czasem coś się udaje tylko dlatego, że wierzysz, że się uda. To chyba najlepsza definicja wiary, jaką znam.
Najważniejsze, żeby pokochać siebie. I wybaczyć sobie. Wszystko, nawet największe błędy. I nie wspominać swojej historii, tylko ją tworzyć.
Niezależnie od tego, jak ciężka jest walka, zawsze ćwicz jakbyś był drugi, kiedy jesteś pierwszy. To jest inspirujące i jest to coś, co pomoże Ci w dążeniu do sukcesu.
Zanim coś osiągniesz, musisz czegoś od siebie oczekiwać.
Jedność nie musi oznaczać jednomyslności. Nie zgadzaj się po cichu, nie mów 'tak', zgadzając się na wszystko, na co mówię 'tak'. Mów 'nie', kiedy uważasz, że powinieneś powiedzieć 'nie'. Mów 'tak', kiedy zgadzasz się, nie kiedy uważasz, że tak mówią inni. Mów 'tak', kiedy działanie lub wyrażanie jest w twoim interesie. Mów 'nie', kiedy nie czujesz się w stosunku do czegoś dobrze.
Nie czekaj na doskonałe warunki do podejmowania działania. Zaczynają się z tym, co masz, i gdzie jesteś teraz. Każda droga do sukcesu jest pełna osób, które widzą, jak wygląda końcowa linia, ale uwielbiają proces dojścia tam.