
.....mogłabym tu świecić golizną jak latarnia w Kołobrzegu.

Zupa, jak to miała w zwyczaju, milczała niczym zaklęta, aczkolwiek w tym milczeniu dało się wyczuć wyraźne potępienie.

Człowiek człowiekowi panią z dziekanatu.

Człowiek człowiekowi panią z dziekanatu.

(...) moja cierpliwość to nie Schengen, ma swoje granice.

Czasami najporządniejsi nawet ludzie, których znamy jak własną kieszeń, robią coś, czego nikt by się po nich nie spodziewał.
I nie zawsze jest to coś dobrego..