
Wojna to najwyższa szkoła pewności siebie, szybkości, zdecydowania, inicjatywy, energii, pogłębionej ceni życia, ale zarazem szkoła grozy, okrucieństwa, nędzy i deformacji osobowości ludzkiej.

Gdy zaczynam zastanawiać się nad światem, jest taka równowaga, z jednej strony jest piękno, z drugiej straszna nędza. Czasem pomagam, ale to nie jest wiele wobec tego, co jest do zrobienia.

Kto chce zrozumieć, czym jest wojna, niech nie poszukuje jej wyłącznie na polach bitewnych, w bagnetach, w działach. Wojna to przede wszystkim miliony męczarni, cierpień, nędzy i śmierci.

Pilność to matka powodzenia, lenistwo zaś początkiem nędzy. Kto nie chce pracować gdy może, ten będzie musiał pracować gdy nie będzie chciał.

Znajomość Boga, bez znajomości własnej nędzy, rodzi pychę.

Wiesz, co mówią o nadziei. Nadzieja rodzi wieczną nędzę.

Dziwne to, że nędza i ostrygi zawsze idą w parze.

Na razie emigranci trzymają się razem. Nędza jest lepszym spoiwem niż szczęście.

Korupcja to styl życia. Podobnie jak nędza.

Z nędzy uczyń bogactwo, w strachu szukaj odwagi, z ignorancji uczyń oręż, a znajdziesz co zgubiłeś i to posiądziesz.

Człowiek jest mieszaniną pychy
i nikczemności, wielkości i nędzy; pragnie cnoty, a służy grzechowi;
pragnie trwałego szczęścia, a goni za chwilowymi rozkoszami;
pan ziemi i nędzny robak.

Być człowiekiem, to w istocie być odpowiedzialnym. To znać wstyd
w obliczu nędzy, chociaż ona nie wydaje się od nas zależna. To być dumnym ze zwycięstwa, które
odnieśli nasi towarzysze. To
kładąc swą cegłę czuć, że się
bierze udział w budowie świata.