
Dawało jej to podstawy do chełpienia się, że jest w ...
Dawało jej to podstawy do chełpienia się, że jest w mieście najlepszą babcią w łóżku.
Daj, Panie, nam wszystkim, nam pijakom, tak lekką i tak piękną śmierć.
„Gdybym tylko mógł wziąć roczny urlop od wszystkiego, kupić przyczepę, podróżować z tobą po całym świecie, dobrze jeść, pić i tak spać z tobą przez wszystkie noce, a rankiem wstawać powoli, dojrzeć przez okno jakiś las, spacerować wokół jeziora, położyć się w trawie, zmrużyć oczy w słońcu; tylko rok, a potem byłbym gotów wrócić i już nie prosiłbym o nic więcej dla siebie. Nie mam żadnych pretensji do życia, tylko żeby czasami zwolniło ten ucisk na szyi. Żeby tylko pozwoliło trochę żyć.”
Nie czuła strachu, a raczej irytację, że znowu okazała się zabawką w rękach przeznaczenia.
Nie ma nieśmiertelności innej niż pamięć ludzka.
Żyjemy tak, jakby życie było karą. A przecież jest nagrodą.
Życie to nie są te chwile, kiedy oddychasz, ale te chwile, które zapierają dech.
Każdy ma swoje miejsce, tylko że to miejsce wyznaczamy my!
Nigdy nie jesteśmy za starzy na to, by nas obrażać.
Niewiele jest rzeczy gorszych, które mogą dotknąć człowieka, niż poważna choroba. Ale jedna jest. To cierpienie przy świadomości, że istnieje skuteczny lek, ale jest niedostępny lub zbyt drogi.
To dusza i poczucie własnej tożsamości ulegają rozpadowi na ulicy.