
Tak więc ciężarem jest dla mnie istnienie, życie ohydą, a ...
Tak więc ciężarem jest dla mnie istnienie, życie ohydą, a śmierć wybawieniem!
A potem zacznę żonglować śnieżkami w piekle.
Ty prosty człowieku z prowincji w worku przywieziony.
Jak się cenisz, tak cię cenią.
Zauważyłam ze to nie ból osłabł, tylko raczej ja sama stałam się silniejsza.
Nie, nie wierzę w „możliwość szczęścia”, wierzę w spokój. Z tej przyczyny unikam tego, co mnie irytuje. Jestem aspołeczny. Więc uciekam od społeczeństwa. Wychodzi mi to na dobre.
Nawet najtwardsze słowa nie łamią kości.
W szczęściu przychodzi taka chwila, gdy jest się samotnym w tłumie.
Żeby coś stracić najpierw trzeba to mieć.
Prawdziwa nienawiść to dar, którego człowiek uczy się latami.
Czasem drzewa przesłaniają nam las...