Moja piękna, moja Isobel. Moja miłości. Prosiłaś, bym czekał. Więc ...
Moja piękna, moja Isobel. Moja miłości. Prosiłaś, bym czekał. Więc czekam. Bo wiem, że to wszystko jest tylko snem. A kiedy ze snu się zbudzimy, znowu Cię zobaczę.
Powinnaś zrozumieć, że przyjaźniąc się z facetem, możesz pomylić to z zakochaniem.
Nie mogę narzekać. To znaczy, mógłbym, ale to by i tak nic nie dało, prawda?
Miłość lubi wykluwać się w cieple. Jak pisklę.
Czasami cygaro jest tylko cygarem i niczym więcej.
Dawałam im to, czego pragnęli. Nadzieję. Na miłość, dziecko, zdrowie, szczęśliwą rodzinę, na pieniądze, szacunek w pracy, godną starość, wnuki, dom, ogród, basen, szczęście. Nie wierzyli w Boga. Nie wierzyli w siebie. Nie wierzyli ludziom, z którymi mieszkali pod jednym dachem. Wierzyli tarotowi.
Krew to nie zawsze najmocniejsze ogniwo.
Człowiekiem gardząc, sami tym sposobem się poniżacie...
Opłakuje coś, czego nigdy nie miałam.
Co za absurd. Rozpacz z powodu przeklętych nadziei, przeklętych marzeń i oczekiwań.
Sześćdziesiąt dwa tysiące
czterysta powtórzeń przeradza
się w jedną prawdę.
Jestem gotowa zmierzyć się z poczuciem winy i cierpieniem; jestem gotowa zmierzyć się z problemami, które życie stawia na mojej drodze.