
Czuję się jak wyrwana z koszmaru. Dzień jak co dzień.
Czuję się jak wyrwana z koszmaru. Dzień jak co dzień.
Papier łatwo płonie. A słowa umieją czekać.
Kłopot z życiem polega na tym, że nie ma okazji go przećwiczyć i od razu robi się to na poważnie.
Śmiech kobiety, zapach dziecka, przyrządzanie kawy - oto różne smaki i zapachy miłości.
Gdzie nie ma dobrych starców, nie ma też dobrej młodzieży.
Nie mogła być tak kochana. Nawet ona. Nawet przez niego.
Wewnątrz każdej bryły węgla tkwi diament, który czeka, żeby się wydostać.
Tak, "kiedyś" to jest dobre słowo. Niby precyzyjne, a takie rozmyte. Niewiadome. Jak liczba Pi, jak Piekło, które przecież nie istnieje, a zatem może i "kiedyś" jest wyłącznie iluzją. Jakąś rozpaczliwą obietnicą, która nie zostanie dotrzymana. I mam tak mówić każdemu: "Kiedyś cię pokocham. Bądź cierpliwy. Kiedyś." Właśnie tak?
Kto sam zdradza, ten łatwo uwierzy w zdradę innych.
Można znieść wszystko, na co się człowiek zdecyduje.
Czas stanął w miejscu. Rozpoczęła się wieczność.