Uśmiech to skrzywienie, które wszystko prostuje.
Uśmiech to skrzywienie, które wszystko prostuje.
Dlaczego trzeba udawać głupią, żeby złapać męża?
Póki życie, póty nadzieja.
Czytanie o cudzych problemach pozwala znakomicie zdystansować się do własnych.
Kradzione szczęście mści się prędzej czy później,zostawiając tylko posmak goryczy.
Złamania proste zrastają się szybciej i bez komplikacji.
Czekam, aż kiedyś powróci wszystko, czego nie przeżyłem.
Nie było przecież nic piękniejszego.
Właśnie tak musiał czuć się Kopciuszek.
Gdyby tylko, zamiast tańczyć z wdziękiem w balowej sali, był przyciśnięty do
ściany na imprezie w studenckim domu, otoczony ze wszystkich stron
przez pijanych ludzi. I, jeśli zamiast olśniewającej, szyfonowej sukni, miałby na sobie togę, którą ukradkiem naciągałby, pilnując, by istotne części ciała pozostawały zakryte. I, gdyby zamiast matki chrzestnej spełniającej każde jego życzenie, miałby nieznośną, starszą siostrę, która wmuszałaby w niego galaretkowe shoty, pakując mu je wprost do gardła. Jestem Kopciuszkiem.
Ból i wspomnienia wystarczały, żeby infekować na wieki.
Czasem straszny ogarnia mnie lęk, że może jednak nie jestem geniuszem.
Ludzie ciągle gdzieś gnają...
Pytam, jaki z tego pożytek?
Ten, kto przechodzi przez życie pośpiesznie, szybciej dociera do grobu.