
Ponieważ tak mało o sobie wiedzieliśmy, dużo mówiliśmy, najczęściej nie o sobie.

- Nic nie szkodzi - odparłam.
Ale szkodziło, jak wszystko, czego nie mogłam ani wytrzymać, ani zmienić.

Choroby matek czuły, że odwiązanie było dla nas pięknym słowem.

O życiu można wiele powiedzieć. O szczęściu nic, gdyż przestałoby nim być. Nawet szczęście,
które się przegapiło nie znosi słów.

Nie śpij, twojego sercątka nie ma jeszcze w domu.

Wykluczone, żeby ze spokoju można było zrobić szczęście.

Chciałabym się zbliżyć do nich słowami.

Choroby matek czuły, że odwiązanie było dla nas pięknym słowem.

Kiedy po pół roku po powrocie Teresa umarła, chciałam oddać swoją pamięć, ale komu.

W strachu zaglądaliśmy w siebie nawzajem tak głęboko, jak nie wolno było tego robić.

Ponieważ tak mało o sobie wiedzieliśmy, dużo mówiliśmy, najczęściej nie o sobie.

Wolałabym nie być tu, gdzie trzymałam w ręku filiżankę.