Tłum z płonących dzielnic, chcą przeżyć. Kto ich o to ...
Tłum z płonących dzielnic, chcą przeżyć. Kto ich o to prosił?
Jestem strasznym nadwrażliwcem. Bycie nadwrażliwcem to chodzenie po cienkiej linie: jest euforia, czyli nagła radość z drobiazgów albo depresja, czyli załamanie i upadek. Niektóre rzeczy widzę trzy razy mocniej niż inni. Tak jak zauważam różne piękne sprawy, tak widzę syf, którego ludzie nie zauważają. Wrażliwość, która daje mi masę możliwości, musi ze mnie wyjść. Jak zaczynam ją w sobie kumulować, to jest źle.
W czarnej nocy duszy jest zawsze trzecia nad ranem.
Nie musi się iść na najdroższą uczelnię, żeby zdobyć porządne wykształcenie.
Czasem trzeba dokonać małej zdrady, by się uchronić przed dużą.
Każdy z nas myśli. Liczy się jednak wyjątkowość pomysłów.
Prawda jest taka, że ludzie mają pewną wspaniałą cechę. Zmieniają się.
Tylko ten nie popełnia błędów,kto nic nie robi.
Gdzież nasza róża,
Pytam was bracia?
Zwiędła nam róża,
Dziecko to ranka.
Tylko nie mówcie:
Tak młodość więdnie!
Tylko nie mówcie:
Tak życie biegnie!
Każde życie powinno mieć swoją mapę.
Dlaczego czasami tak trudno jest rozmawiać? Zamiast prośby o wyjaśnienie serwujemy chłodne spojrzenia. Zamiast żartu - milczenie. Potrzebujemy rozmowy jak dobrego jedzenia, a dobrowolnie wybieramy emocjonalna anoreksję. W środku wszystko krzyczy: mów do mnie! Obejmij mnie! Kochaj mnie! A jedyne co wychodzi z naszych ust, to słowa nie mające żadnego znaczenia.