Cokolwiek się zdarzy, wielkich czynów nic nie umniejszy.
Cokolwiek się zdarzy, wielkich czynów nic nie umniejszy.
„Moje napady szału ją przerażały. Przestała mi się zwierzać. Ostatniej nocy nie wytrzymałem, chwyciłem ją za ramiona i potrząsałem nią z całej siły. Pobladła,wyglądała, jakby miała się za chwilę pokruszyć. „Dlaczego płaczesz?!” „Nie mogę znieść twojej rozpaczy, twojego szlochu. Nie wytrzymam tego dłużej!”. Byłem wściekły, że zostawia mi tylko swoje ciało, że coraz mniej wiem o jej myślach, że zamyka przede mną duszę. Chciałem wejść w jej głowę. Chciałem, żeby myślała tylko o mnie. „Chodź, dam ci rozkosz” – szeptałem jej do ucha – „Dam ci zapomnienie”. „Dam ci niebo”. Nie broniła się (...)”
Tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono.
Chce się poczuć w końcu gdzieś dobrze, wiedzieć, że tam pasuje, być częścią czegoś.
Czegokolwiek.
Lepiej zaliczać się do niektórych, niż do wszystkich.
Kochać zgodnie z własnym wyborem, to wymaga siły.
Bez przeszłości nie ma przyszłości.
Być spadającą gwiazdą w czyichś marzeniach i spełniać każde życzenie.
Każdy ma jakiś resentyment.
Fale paradoksu rozlewały się po morzu przyczynowości.
Mam taką teorię, że z wiekiem tracimy zdolność do bycia szczęśliwym.