
Niezgodność krytyków miedzy sobą dowodzi zgodności artysty z sobą.
Niezgodność krytyków miedzy sobą dowodzi zgodności artysty z sobą.
Nocą, myśli mają nieprzyjemny zwyczaj zrywania się ze smyczy.
Nie słyszał ćwierkających ptaków, nie myślał, jak miękka jest ścieżka, nie widział panoramy miasta i gór za nim, jasnoniebieskich na tle wieczornego nieba. Nic nie widział, biegł tylko na oślep wzdłuż grani.
Co zrobił źle?
Wspomagaj mnie, diable, mój patronie!
Cóż, głowa i serce tworzą dwa równoległe obiegi informacji, a prawda spoczywa gdzieś pomiędzy nimi.
Nienawidzę tych, którzy
sprawiają, że odczuwam
strach...
To nie wstyd płakać, mój mały. Łzy są tym, co w nas najszlachetniejsze.
Koniec języka za przewodnika.
Tajemnice zawsze wcześniej czy później ugryzą w dupę.
Wystarczy tak mało, niedostrzegalny powiew wiatru, by sprawy lekko się przesunęły i to, za co jeszcze przed chwilą człowiek gotów był oddać życie, nagle ukazuje się jako pozbawiony treści bezsens.
On długo patrzył jej w oczy, a potem przyciągnął czule do siebie i pocałował. Długi, namiętny pocałunek powiedział więcej niż wszelkie wyjaśnienia.