Dawno. dawno temu, anioł i diablica trzymali w dłoniach rozwidloną ...
Dawno. dawno temu, anioł i diablica trzymali w dłoniach rozwidloną kostkę życzeń. Kiedy pękła, świat rozpadł się na dwoje.
Dobremu wojownikowi brzmi milej "musisz" niźli "chcę".
Twoja miłość jest lepsza niż lody.
Nie wszyscy rodzą się bogaci, przystojni i szczęśliwi. Dlatego właśnie potrzebujemy Partii Demokratycznej.
My nie mieliśmy nic, więc cieszyliśmy się ze wszystkiego.
Motyle w brzuchu. Metafora do bani. Prędzej wściekłe pszczoły.
Stare życie przeminęło; wszystko stało się nowe.
Była to miłość od pierwszego wejrzenia, od ostatniego wejrzenia, od każdego, wszelkiego wejrzenia.
"(...) Bo często tak się zdaża z tym co cenne i utracone - kiedy go znajdziecie,może nie być taki sam jak wczesniej.(...)".
Samobójcy jawią się nam jako obciążeni poczuciem winy za indywidualizację, jako owe dusze, które za cel życia uważają już nie doskonalenie się i kształtowanie samych siebie, lecz unicestwienie się, powrót do matki, do Boga,
do wszechświata. Natury takie są w większości zupełnie niezdolne do popełnienia prawdziwego samobójstwa, ponieważ pojęły dogłębnie tkwiący w nim grzech. Dla nas są jednak samobójcami, gdyż w śmierci, a nie w życiu widzą wybawiciela, są gotowi usunąć się i poświęcić, zgasnąć i wrócić do początku.