Wynocha z mojego nieba, chłopaki!
Wynocha z mojego nieba, chłopaki!
Kiedy się jest bogiem, nie trzeba się tłumaczyć.
Uroda przemija jak sen jaki złoty.
Nadzieja to cierpliwość czekania na to, że spełnią się wszystkie Boże obietnice.
Chodzi o to, że musi coś przecież istnieć. Jakaś granica, za którą nie wolno przejść,
za którą przestaje się być sobą.
Nie warto płakać nad rozlanym mlekiem.
Właśnie do Ciebie idę. Wiem, że już późno, a twoja mama jest w domu, ale nie wytrzymam do jutra. Muszę cię pocałować.
Nie wypieram się swoich błędów, bo dzięki nim jestem tym, kim jestem.
Owinąć się płaszczem obojętności...
A jeśli zatęsknicie za mną, szukajcie mnie pod podeszwą buta.
Najgorszą chorobą świata jest myślenie. Jest bowiem nieuleczalne.