Nasze języki się zakochały w sobie szaleńczo, wzięły ślub i ...
Nasze języki się zakochały w sobie szaleńczo, wzięły ślub i wyjechały do Paryża.
Sny różnią się od rzeczywistości, ale są równie ważne.
Veni, verdi, vomui – przybyłem, zzieleniałem, zwymiotowałem?
Mieszkanie bez książki ciemniejsze jest niż bez lampy.
Moja odwaga, mój duch, tak mało z nich zostało. Boję się Twojej wiary we mnie.
Ale trzeba umieć także przegrywać. Inaczej nie można by żyć.
Lojalność daje nam bezgraniczną nadzieje. Możliwie, ale jest pewien haczyk. Zaufanie buduje się latami, a można je zniszczyć w jednej chwili.
– Co ty ze mną robisz? – spytał wrony.
Uczę cię latać.
– Ja nie potrafię latać!
Właśnie teraz lecisz.
– Ja spadam!
Każdy lot zaczyna się spadaniem.
(...) przeznaczenie nie puka do drzwi naszego domu. Trzeba za nim ruszyć, wyjść mu na spotkanie.
To straszne uczucie, gdy męczą cię myśli, które odmawiają ułożenia się w zdania.
Szczęście pomnaża się, kiedy się je dzieli.