Żyję tobą, Sky – mówi przy moich ustach. – Tak ...
Żyję tobą, Sky – mówi przy moich ustach. – Tak bardzo tobą żyję.
Największą rozkoszą nie jest sam seks, ale pasja, która mu towarzyszy. Wtedy seks tylko uzupełnia taniec miłości, lecz nigdy nie jest istotą sprawy.
W Damaszku centrum spadłem z gromu. Na domosceński twardy bruk. Na serca pysk bez spadochronu. Z miłosnych, niebotycznych gór.
Uderz w stół, a nożyce się odezwą.
(...) brak decyzji też jest decyzją.
Jako ciało każdy człowiek jest jednością, jako dusza nigdy.
Chodź ze mną albo zabiję każdego, kogo kochasz.
Coś się urwało, skończyło...
Lecz łzy w oczach powstrzymywała natychmiast myśl: jeszcze nie koniec, jeszcze jest szansa...
Jakie to dziwne, że kiedy człowiek nosi w sercu jakąś własną tajemną teorię, do której właściwie nie chce się przyznać,
a usłyszy ją z ust kogoś innego, z pasją jej zaprzecza.
Sami wybieramy.
Idziemy na dno albo nie.
Czasem ogarnia mnie poczucie winy, że jestem szczęśliwy.