Powiedz jeszcze raz: „prowokujesz”. Prowokująco układasz przy tym usta.
Powiedz jeszcze raz: „prowokujesz”. Prowokująco układasz przy tym usta.
Moi rodzice zawsze obchodzili się ze mną ostrożnie, aż do dnia, gdy zdecydowali, że muszę umrzeć.
Jego słowa były jak jasne promyki nadziei, przebijające się przez mgłę
depresji i żalu, ogarniających jej duszę. Dzięki nim nagle
wszystko stało się jasne.
Człowiek robi, co może, i żyje, jak się da, a reszta jest w ręku Boga.
Nie jestem bardziej samotny niż strumyk przy młynie, chorągiewka na dachu, niż gwiazda północna, południowy wiatr, kwietniowy deszcz, styczniowa odwilż, pierwszy pająk w nowym domu... Nie jestem bardziej samotny niż ten głupiec śmiejący się nad stawem.
W czerwcu się okaże, co nam rok da w darze.
Oświecać trzeba nawet tych, którzy wolą siedzieć w ciemnościach.
Zaczęłam wrzucać jej rzeczy do pudeł. Ale trudno jest spakować czyjeś życie.
Ciekawość zabiła kota, satysfakcja go wskrzesiła.
Rozsądny człowiek powinien poprzestać na towarzystwie swej własnej osoby.
Głupota jest często zastosowaniem mądrości w niewłaściwym miejscu.