
Największe zło rodziło się w ten sam sposób, w jaki ...
Największe zło rodziło się w ten sam sposób, w jaki umarło największe dobro.
Mąż nie wąż, ale krew pije.
Wór ziemniaków, czy worek książek, jednaki problem dla skrzydeł.
Owoc dojrzewa i spada. Człowiek czasami musi upaść, aby dojrzeć.
Chodzę tam, dokąd chcę i kiedy chcę.
...przeszkadzała mu moja bezczynność, choć to wcale nie była prawda, gdyż zajmowałam się myśleniem.
Starzejemy się, pewnie, ale pod wieloma względami jesteśmy tacy sami jak kiedyś.
Nie można tylko siedzieć w domu, kiedy na świecie dzieje się tak źle.
Zobacz, oto jest Nic, które zawiera nieskończoną liczbę wymiarów wszystkiego.
Dawałam im to, czego pragnęli. Nadzieję. Na miłość, dziecko, zdrowie, szczęśliwą rodzinę, na pieniądze, szacunek w pracy, godną starość, wnuki, dom, ogród, basen, szczęście. Nie wierzyli w Boga. Nie wierzyli w siebie. Nie wierzyli ludziom, z którymi mieszkali pod jednym dachem. Wierzyli tarotowi.
Kto wierzy, że jest kochany, gdy go chłoszczą, ten sam potem chłoszcze.