I w ogrodzie śmierci zaczął się taniec życia.
I w ogrodzie śmierci zaczął się taniec życia.
M: Czasem lepiej być samotnym.
H: Dlaczego?
M: Ponieważ nikt Cię wtedy nie skrzywdzi...
Ci,których kochamy, nie umierają, bo miłość jest nieśmiertelna
Kochałem dziewczę piękne jak lato, co miało słońce we włosach...
Co mnie nie zabije... Lepiej niech zacznie uciekać.
Kobiety, które nie czytają, są dla mnie jak te, które się nie myją.
Co znaczą dwadzieścia cztery godziny, kiedy nie udało się całe życie?
Spodobało mu się brzmienie swojego imienia w jej ustach.
Właśnie tak musiał czuć się Kopciuszek.
Gdyby tylko, zamiast tańczyć z wdziękiem w balowej sali, był przyciśnięty do
ściany na imprezie w studenckim domu, otoczony ze wszystkich stron
przez pijanych ludzi. I, jeśli zamiast olśniewającej, szyfonowej sukni, miałby na sobie togę, którą ukradkiem naciągałby, pilnując, by istotne części ciała pozostawały zakryte. I, gdyby zamiast matki chrzestnej spełniającej każde jego życzenie, miałby nieznośną, starszą siostrę, która wmuszałaby w niego galaretkowe shoty, pakując mu je wprost do gardła. Jestem Kopciuszkiem.
Wszystko, co pozostało, to pozostałości.
Umrę tak jak chcę. To moja choroba, moje śmierć i mój wybór.