Noc to pora, kiedy mroczne myśli szarpią duszą jak sznurki ...
Noc to pora, kiedy mroczne myśli
szarpią duszą jak sznurki marionetką.
Usłysz mnie, dostrzeż mnie,
dotknij mnie, kochaj mnie, uwolnij mnie!
Widocznie dodatkowa dawka humoru
to far, który dostaje się od Boga razem z kalectwem, chorobą, albo inną ułomnością, dar, który pomaga nieść ten ciężar.
Bo podobno w tych snach są pociągi, a
w nich pełno wolnych miejsc, i są okręty, które chcą nas zabrać w długi rejs.
A tutaj jest tak smutno i tak zwyczajnie.
A raczej niezwyczajnie smutno.
Popularne na dworze króla Vizimira powiedzonko głosiło, że jeśli Dijkstra twierdzi, że jest południe, a dookoła panują nieprzebite ciemności, należy zacząć niepokoić się o losy słońca.
Piętnaście minut po czwartej wszystko wydaje się możliwe. Absolutnie wszystko.
Przyjaciel staje się fragmentem
naszej biografii, jak data urodzenia, pierwsza szkoła czy imiona rodziców.
Wydaję mi się, że w życiu nazbyt często tragedia goni tragedię.
W jednym zdaniu może się dużo zmieścić. Może
się wszystko zmieścić. Może się całe życie zmieścić.
Boże, daj mi cierpliwość… najlepiej podwójną dawkę...
Żadna walka nigdy jeszcze nie
udowodniła, że ktoś ma rację lub że jej nie ma.