Słodko, słodko otrząsnąć pył z obuwia i odchodzić nie pozostawiając ...
Słodko, słodko otrząsnąć pył z obuwia i odchodzić nie pozostawiając nic za sobą, nie, nie odchodzić, ale iść... [...] Odchodzić idąc, iść odchodząc i nie czuć nawet wspomnienia.
Nawet najmniejsza osoba zmienić może bieg dziejów...
Akcja! - słyszę. Unoszę łuk nad głową i ryczę z całą złością, na jaką mnie stać:
- Ludu Panem, walczymy śmiało i nasycimy głód sprawiedliwości!
Na planie zapadła grobowa cisza, która trwa i trwa.
W końcu przerywa ją trzask interkomu oraz donośny, zgryźliwy śmiech Haymitcha. Udaje mu się w końcu zapanować nad sobą na tyle, by wykrztusić:
- I tak oto, przyjaciele, umiera rewolucja.
- Jest w nim zakochana.
- Nie, nie jest.
- Ależ tak, jest. Tylko jeszcze o tym nie wie.
Całkiem inaczej bowiem się czyta, kiedy się książkę samemu posiada.
Miłość kpi sobie z rozsądku.
I w tym jest jej urok i piękno.
Miłości nie udowadnia się słowami.
Rozmawiając z kimś, człowiek zawsze się trochę odsłania, mówi choćby w skrócie, jaki był kiedyś i co sprawiło, że dziś jest taki, a nie inny.
NIGDY to bardzo długo.
Bo wszystko się zmieni, a raczej wszystko się zmienia, nawet w tej chwili.
Nie ma Boga w domu Bożym.