Miarą twej wiary jest miara bólu, który potrafisz znieść.
Miarą twej wiary jest miara bólu, który potrafisz znieść.
Za pomyślność sprawy słusznej!
Kiedy słyszysz słowo „rak”, masz wrażenie, jakby ktoś podniósł planszę, na której rozgrywa się twoje własne życie, i podrzucił ją do góry. Wszystkie pionki są w powietrzu. A potem lądują na nowej planszy. I jest zupełnie inaczej.
Trzeba walczyć w taki czy inny sposób i nie padać na kolana.
Kiedy pomagamy innym, pomagamy sobie, ponieważ wszelkie dobro, które dajemy, zatacza koło i wraca do nas.
Kłopoty są sitem, przez które przesiewamy naszych znajomych. Ci, którzy są za duzi, żeby przejść przez to sito, są naszymi przyjaciółmi.
Tam zwycięstwo, gdzie wielu doradców.
Umysł płytki jak kałuża.
Trzeba mieć nadzieję.
To wspaniała rzecz: nadzieja.
Smuciła się, że będzie tęsknić za nim każdego dnia aż do śmierci. I płakała nad sobą i zmianami, które w niej zaszły, bo czasami nawet zmiana na lepsze jest jak mała śmierć.
Przejdzie. Wszystko przechodzi. Nie ma gorszego snu jak życie i też przechodzi.