
Czuje, że ma już dość zmartwień.
Dość kłopotów. Dość tego, że zawsze gdy poznaje kogoś, kto jest w stanie ją zrozumieć, on zaraz odchodzi.

Ale nie można ciągle martwić się, że
umrzesz. Jeżeli będziesz tak robił, to już umarłeś.

Po prostu niektórzy już tacy
są, tak bardzo martwią się tym, co
ich czeka w zaświatach, że nie mają
czasu nauczyć się żyć na tym świecie.

Nie martw się, Astrid, to
tylko ETAP. Ogarniasz? Tylko ETAP.

Nie powinnaś się martwić, że źle wychowałaś dzieci. Dzieci same się wychowują niestety. To co się dla nich robi, to po to żeby uspokoić sumienie.

Martwienie się to ciężka praca, która nikomu jeszcze nie pomogła, ale niejednemu zaszkodziła.

Noc niesie ukojenie i dodaje nam sił. W obliczu jej ogromu nasze codzienne zmartwienia pierzchają jakby zawstydzone swą małością.

Najpierw dojdź do rzeki, a potem się martw, czy powódź mostu nie zerwała.

Uczciwość często przysparza wiele bólu i zmartwień.

Zmartwienie pożera serce. Zabija.

Zmartwienie, to nie trzeba mu drzwi otwierać, ono samo przez okno wejdzie.

Uczciwość często przysparza wiele bólu i zmartwień.