Wesoło w maju ze słowikiem w gaju.
Wesoło w maju ze słowikiem w gaju.
W książce wszystko poszłoby pewnie zgodnie z planem... ale w życiu, cholera, zawsze panował potworny bałagan.
Z pewnych rzeczy się po prostu nie żartuje,
to przynosi pecha.
To tak jakby nasikać w oczy bogu przeznaczenia. Jeśli sikało się długo, zaczynał sikać i on, a on lał jak strażackim wężem.
Już nie rozumiem nic, już nic nie kumam,
już nie umiem żyć, nie umiem być,
już nie umiem czuwać, już nie umiem nic.
To była wolność. Utrata całej nadziei była wolnością.
Wczoraj do ciebie nie należy.
Jutro niepewne… Tylko dziś jest twoje.
Bóg nie znosi tchórzy.
Wszyscy pochodzimy od diabła i wszyscy do niego wrócimy.
Największe zło rodziło się w ten sam sposób, w jaki umarło największe dobro.
Nawet ściskając się w objęciach do bólu, nigdy nie staniemy się jedną całością.
Ani drogi do nieba, ani bramy do ziemi.