
Oni umierają z miłości... czyż jest coś piękniejszego niż umrzeć ...
Oni umierają z miłości... czyż jest coś piękniejszego niż umrzeć z miłości?
To rzadkość czyni cuda, powtarzalność je zaciera
Ze złym humorem jest tak, jak z lenistwem, bo jest to rodzaj lenistwa; natura nasza jest bardzo do niego skłonna.
Powiesz - a stanie się prawdą.
Do dziś się sprawdza w trudnych sytuacjach, że lepsza gorzka prawda niż słodkie kłamstwa.
Siedzisz mi w głowie tak, jak potrafią tylko nieobecni.
Nie płacz nad czymś, co nie płacze nad Tobą.
Samobójcy jawią się nam jako obciążeni poczuciem winy za indywidualizację, jako owe dusze, które za cel życia uważają już nie doskonalenie się i kształtowanie samych siebie, lecz unicestwienie się, powrót do matki, do Boga,
do wszechświata. Natury takie są w większości zupełnie niezdolne do popełnienia prawdziwego samobójstwa, ponieważ pojęły dogłębnie tkwiący w nim grzech. Dla nas są jednak samobójcami, gdyż w śmierci, a nie w życiu widzą wybawiciela, są gotowi usunąć się i poświęcić, zgasnąć i wrócić do początku.
Zmęczony sobą i swym czasem.
Zmęczony ograniczeniem, niemocą, niepojmowaniem.
Niezbyt wiele wiemy o wieczności.
Ale potrafimy sobie wyobrazić jej cień.
Życie jest straszne, ale ja postanowiłem, że jest piękne.