
W ramionach Jaxa czułam, że jestem tam, gdzie powinnam być.

Trzymasz swoje dziecko w ramionach i jeśli nie czujesz potrzeby chronić go,
to twoja ułomność, nie dziecka.

(...) ona zaś czuła, że w żadnym miejscu na świecie nie byłoby jej tak jak w jego ramionach.

Teraz kiedy naprawdę miałem ją w ramionach, tęskniłem za nią jeszcze bardziej.

Razem z nią objąłem ramionami cały świat.

Jeśli chcesz, by cię objęto, otwórz ramiona.

Potrzebowała bezpiecznej przystani czyichś ramion, ale ramion nieszczególnie nachalnych i nie wchodzących w konflikt z jej potrzebą bycia sam na sam ze swoimi dziwactwami. A to było trudne.

Miałem ochotę przytulić ją z całych sił, ale wiedziałem, że ona pragnęła czegoś zgoła innego. Chciała być wolna, a ja chciałem uwięzić ją w swoich ramionach.

Łatwiej utracić to, co się trzyma w ramionach, niż to co się opuściło.

Wsuwam się w jego ramiona, czuję
się tak, jakbym wracała do domu...

Geniusz śmierci nie jest przecież mniej piękny niż geniusz snu i ma także skrzydła u ramion.

Oplatam się ciasno ramionami, aby nie rozpaść się na kawałki.